Recenzja – “Goplana”

Kolejna środa – prezentujemy drugą recenzję nadesłaną w ramach naszego projektu :). Tym razem mamy dla Was… operę :). Miłej lektury…, i zapraszamy do nadsyłania kolejnych materiałów!

„Nigdy nie baw się miłością!”, czyli o zbrodni w III aktach.

3 listopada 2016 r. Teatr Wielki wystawił „Goplanę”, operę Władysława Żeleńskiego w reżyserii Janusza Wiśniewskiego, pod batutą Grzegorza Nowaka, która powraca po latach na deski teatru (ostatni raz będąc wystawianą w 1949 roku). Widowisko mogła zobaczyć nie tylko publiczność, ale i widzowie, dzięki internetowej transmisji (która jest dostępna na stronie http://www.theoperaplatform.eu/en/opera/zelenski-goplana). W rolach głównych wystąpili: Edyta Piasecka (Goplana), Wioletta Chodowicz (Balladyna), Katarzyna Trylnik (Alina), Arnold Rutkowski (Kirkor), Mariusz Godlewski (Kostryn), Rafał Bartmiński (Grabiec), Małgorzata Walewska (Wdowa).
Wyjątkowość przedstawienia polega na oparciu sztuki o słowiańską tradycję: świata fantastycznego przenikającego się ze światem realnym, pełnym baśniowości, tak jak uchwycił to Słowacki w „Balladynie”. Usłyszeć można było też muzykę z polskich tańców: mazurka, kujawiaka, oberka i poloneza.
Spektakl zachwycał muzyką i śpiewem. Wizualizacje tła wykorzystano minimalnie, dzięki czemu nie grały głównej roli i nie przytłaczały, ale dodawały nastroju spełniając tym swoje zadanie. Odgrywane postaci oraz kunszt wokalny aktorów, świetnie odzwierciedlały ludzką naturę wraz ze wszystkimi jej pragnieniami i całym wachlarzem emocjonalnym: żądzą władzy, poczuciem winy, gniewem, radością czy rozpaczą. Wszystko to, osnute sceniczną mgłą, stworzyło niesamowity klimat tajemniczości, magii, baśniowości i uczyniło „Goplanę” niezwykłym widowiskiem. Stroje i charakteryzacja, zwłaszcza Goplany, i towarzyszących jej nimf, znakomicie odzwierciedlały ich charakter: demoniczny, nie z tego świata. Trudno było też nie zachwycić się śpiewem zakochanej Królowej Jeziora, jak i jej późniejszymi pieśniami złamanego serca.
Najbardziej poruszającą sceną była dla mnie rozmowa Balladyny z matką, podczas której wdowa odkrywa co tak naprawdę stało się z Aliną i kto sprowadził na jej córkę ów los. Rozpacz i ból w śpiewie postaci, odgrywanej przez mistrzowską Walewską, rozdzierały serce i powodowały, że cierpła skóra.
Natomiast za słaby punkt uważam stroje rycerzy z armii Kirkora – żywe niebieskie i czerwone zbroje nieco raziły, natomiast sam Kirkor w białej zbroi w pierwszej chwili mógł skojarzyć się ze szturmowcem z „Gwiezdnych Wojen”; choć oczywiście wiemy, że chodziło tu o symbolikę zawartą w kolorystyce zbroi: czarnej Kostryna i białej Kirkora. Spektakl uważam za udany i godny polecenia. Była to prawdziwa uczta dla ucha, oka i duszy.

14925668_1157830780962533_1044713616643497742_n

Ten wpis został opublikowany w kategorii KNSE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>