Recenzja – “Meczet Notre Dame. Rok 2048″

Recenzje, odcinek szósty! :) Zapraszamy do lektury! :)

Obecna kultura Europy w opozycji do kultury Bliskiego Wschodu na podstawie powieści „Meczet Notre Dame. Rok 2048” Eleny Tchoudinovej (Wydawnictwo Varsovia, 2012).

Tchudinova w swojej powieści roztacza mroczną wizję Francji w roku 2048, ukazującą Stary Kontynent jako opanowany przez fale napływowej ludności z Bliskiego Wschodu, opanowującej kolejne części Europy, konsekwentnie islamizując kolejne państwa.

Podstawowym problemem zarówno dla ludności białej jak i napływowej jest fanatyzm. Fanatyzm, który zwykle nie jest dobry. W świecie stworzonym przez autorkę jest niedłącznym elementem każdego dnia Francji opanowanej przez religię Mahometa. Wierzeniowa doktryna fundamentalistów islamskich jest podstawowym prawem rządzącym państwem. Francuscy włodarze jako pierwsi poddali się procesowi konwersji na Islam. Podobnie stało się z arystokracją i rządem pochłoniętymi lewicowymi ideałami tolerancji, która jak zdaje się wyjaśniać autorka, przytłumiły percepcję Europejczyków. Gdy zorientowali się, że imigracja tak na prawdę jest nie tylko próbą zdobycia lepszego życia lecz także aktywną inwazją przeprowadzaną konsekwentnie od czasów kolonizacji, było już za późno. Wśród okupowanych Francuzów oczywiście znajdują się osoby pamiętające dawne dziedzictwo, czczące dawne wartości, które nie zostały narzucone przez nowych władców. Z podobną dokładnością, której islamiści nie przewidują w żadnej innej dziedzinie życia, oprócz religijnej, likwidowane były ostatnie oficjalne bastiony dawnej kultury i wiary.

Trudnym staje się porównanie obu społeczeństw postawionych na przeciw siebie w powieści Tchudinovej, ponieważ oznaki europejskiej kultury w roku 2048 są już niestety rzadkimi przejawami oddania dawnym ideałom, heroicznymi próbami udowodnienia, że w podziemiu dawny porządek nadal istnieje, egzystując pod zgliszczami dawnej wielkości narodów europejskich. Z drugiej strony idealnym sposobem jest pokazanie świata islamskiego, tego ukazanego w wizji autorki w porównaniu do teraźniejszej egzystencji europejczyków.

Należy postawić pytanie czym innym jest szkalowanie w mediach negatywnych w stosunku do ludności migrującej wypowiedzi, jeśli nie publicznymi egzekucjami przy użyciu przeróżnych metod w zastępstwie kamieni? Czym jest policja religijna w porównaniu do lewicowych dziennikarzy toczonych trucizną tak błędnie w dzisiejszych czasach rozumianej „tolerancji”. Podążając tym tropem, zastanowić się można czy owa „tolerancja” nie jest ostatnimi przejawami niezdrowego utajania prawdziwych informacji. Owa nietolerancyjna część społeczeństwa, dzisiaj potępiana za przywiązanie do tradycyjnych wartości, w powieści Tchudinovej staje się bohaterami dającymi nadzieję mieszkańcom chrześcijańskiego getta na godziwe życie według dawnego porządku. Obiektywną ocenę utrudnia w tym przypadku także kwestia religii chrześcijańskiej, której reprezentanci w dzisiejszych czasach są w pewnym stopniu na uboczu, kryjąc się nieco ze swą negatywną opinią co do ludności napływowej, po prostu unikając powszechnej egzekucji przez zaślepionych ideologią „tolerancji” kreatorów opinii publicznej.

Jeszcze niedawno dystyngowni dygnitarze Kościoła byli bardzo łatwo porównywalni do religijnych włodarzy islamskich rządzących Francją w 2048 roku. Jedni i drudzy, bajecznie bogaci, ogromnie wpływowi, za sprawą swoistej reprezentacji Boga lub Allacha popierani przez całe zastępy ludności kierują, bądź kierowali ludźmi w pewien specyficzny sposób.

Niezwykłe, jak blisko jesteśmy w dzisiaj od wizji, jaką przedstawiła Tchudinova w swojej powieści. Jednak wielce trudno jest określić co w obrazie futurystycznej Francji może stać się prawdą, a co jest tylko lichym przypuszczeniem. Autorka spotkała się z ogromną rzeszą opinii, które zarzucają jej hiperbolizację problemu, jak również rasizm czy nie – „tolerancję”. Kolejne zastępy dziennikarzy przeprowadzają publiczne kamieniowanie ostatnich, być może, trzeźwo myślących autorów i publicystów nieprzystosowanych do dzisiejszego „tolerancyjnego” społeczeństwa, winszującego nowym wartościom. Być może Europa powinna być bardziej ostrożna podczas kolejnych prób przypodobania się opinii publicznej? Być może właśnie stoimy na skraju nowej ery – końca dominacji białego człowieka przez dwa tysiące lat, a wprowadzenia nowego porządku ludności o ciemnym pigmencie? Powinniśmy przejrzeć na oczy i postarać się, aby Tchudinova nie była tak trafna w swoich przewidywaniach jak jej poprzednik, który w latach siedemdziesiątych stworzył „Obóz Świętych”, a jak powszechnie wiadomo Jean Raspail był niesamowicie celny podczas przewidywania przyszłych zmian na świecie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii KNSE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>